Moje życzenia

Kocham ten nasz skromny pokoik. Chociaż ściany mają różne kolory (łącznie z paskudną, mdłą zielenią) i noszą ślady użytkowania. Pamiętasz jak przyklejałam taśmą listy od Ciebie żeby potem ściągnąć je szybko przed wizytą gości, przerażona wizją odkrycia tej naszej małej intymności?

Nawet te stoliki lubię, najprostsze, z Ikei. Chociaż czyszczenie ich budzi we mnie ukryte demony. To na nich przecież stawialiśmy kubki z herbatą w zimne, jesienne wieczory.  Pierwsze spędzane razem, przy Shreku, Harrym Potterze i meczach ligi angielskiej.

I to krzesło lubię, chociaż jest strasznie niewygodne i nawet specjalnie kupiona, notabene w Ikei, poduszka dużo nie pomogła. Lubię je, bo to na nim siedzę, kiedy szykujemy się do wspólnego wyjścia. 

Kołdra tez jest w porządku, chociaż niesfornie zmienia swoje położenie, wykonując w czasie nocy pełen obrót. To pod nią, jak małe dzieci, opowiadaliśmy sobie kiedyś historie. 

I nawet suszarka na pranie ma swoje wspomnienie, chociaż jest tak prostym, tak mocno użytkowym przedmiotem. I kapcie, wiecznie podkradane gdy idę do łazienki. I nawet okno przez które patrzyliśmy na rozgwieżdżone niebo. 

Bo tak to już jest, że mając wyjątkową osobę nawet codzienność potrafi zmienić się w marzenie.

I tego właśnie życzę wszystkim z okazji moich urodzin: żeby w normalnym życiu, często pełnym rutyny, dostrzegać nieprzeciętność.


Komentarze