Nie zakocham się tej wiosny
Wiosna, wiosna, endorfiny. Zrzucam zimową kurtkę i botki, zarzucam bluzę i jestem gotowa na odpychanie kiczowatych strzał amora, który, wbrew pozornemu przeświadczeniu o wyższości walentynek nad marcem, najbardziej owocne połowy ma wraz z początkiem wiosny
Natura budzi się do życia, podobnie jak nasze instynkty.
Samiec szuka partnerki. Sokolim wzrokiem wypatruje zdobyczy, zarzuca swoje szpony, myje passata, goli zarośnięte na zimę lico i uderza w miasto. Czujnie szuka ofiary, wybiera spośród pięknych blondynek, wysokich brunetek i szalonych rudych. Wybór zależy od predyspozycji osobniczych, które niekiedy nie przekładają się na warunki kondycyjne przedstawiciela Homo sapiens.
Samice stroją się na przybycie wiosny. Odkładają maskujące, ciemnie opakowania zimowe i wyciągają z szafy kolory. Na twarzach rysują barwy wojenne. Pracują nad tężyzną fizyczną, aby zgubić zgromadzony na zimowe czasy minimalny zapas tłuszczu, który przeszkadza im w komfortowych łowach.
Zakochujemy się w tym co wygodne, dobre i komfortowe. Miłość przychodzi jakoś łatwiej na świeżym powietrzu. Wszystko jest bardziej kolorowe, bardziej radosne i bardziej wiarygodne. Wszystko jest jakoś bardziej.
Każdego dnia jednak pojawia się pytanie: gdzie jest miłość a gdzie zakochanie?
A przecież zakochanie to taki przedsionek miłości, dopiero puka się do serca i przeciera szlaki. To takie drzwi, które dopiero są uchylone. Ale przecież trzeba przejść przez tę szparę, żeby iść dalej.
Miłość nie jest ślepa, za drzwiami trochę czeka olśnienia.
Od czegoś trzeba zacząć, nawet najpiękniejsza róża wyrasta z jakiegoś nasionka, prawda?
Idę ulicami miasta i strzepuję z ramienia pyłek kurzu. Miasto jest czyste, nie chodzimy w maskach.
Wymija mnie chłopak w okularach, potrąca ramieniem, uśmiecha się przepraszająco.
Nie dam się tak łatwo złapać- myślę i odwzajemniam uśmiech.
Mimo wszystko.
Chociaż nie zakocham się tej wiosny.


Komentarze
Prześlij komentarz