Nie musisz wiedzieć wszystkiego

Słyszysz pytanie. Może być ono o relacje, związki, metabolizowanie kwasów tłuszczowych albo obecną sytuację geopolityczną i zaczynasz się stresować, bo nie znasz odpowiedzi.

Desperacko próbujesz przeczesywać swoją pamięć żeby odnaleźć w niej odpowiedź na padające pytania.
(Boję się nie znać odpowiedzi.)
Często słyszysz, że jesteś bystry. Bardzo Ci to schlebia a komplement "jesteś jedną z najbardziej inteligentnych osób jakie znam" jest o wiele lepszy niż jakakolwiek pochwała Twojego wyglądu.

A przy tym panicznie się boisz, że nie wiesz wszystkiego.
 Brak zaznajomienia w jakimś temacie wywołuje w Tobie poczucie wstydu.

Co z tego, że bardzo dużo i szybko czytasz i zuchwale możesz powiedzieć, że masz bogaty zasób słownictwa jeśli pustka w głowie w przypadku szukania angielskiego odpowiednika albo nieumiejętność pomocy komuś, kto o coś pyta, przyprawia Cię o palpitację serca?

I tak oto poznajecie mój największy problem, kompleks intelektualisty.
Boję się nie znać odpowiedzi na pytanie, bo w swojej głowie wychodzę na osobę głupią, niespełniającą oczekiwań, sprawiającą pewien zawód.
 Czasami głupio mi zapytać chłopaka o jakieś wyrażenie z angielskiego albo przy prośbie o interpretację wyników powiedzieć, że nie jestem zbyt biegła jeśli chodzi o hormony.

Nie mam problemu z innymi ludźmi, przecież logiczne, że nikt nie wie wszystkiego. Szkoda tylko, że sama nie potrafię zastosować tej zasady w stosunku do siebie.

Czasami jednak zuchwałość przebija skromność i potrafię prowadzić długie, burzliwe dyskusje, żeby pokazać, że to ja mam rację. Kompleks Arystotelesa bywa męczący dla otoczenia, bo nikt nie lubi ,kiedy narzuca mu się swoją opinię. Na szczęście, strach przed brakiem logicznych argumentów jest silniejszy niż przekonanie o własnej racji.

I chociaż wiem, że nie muszę wiedzieć wszystkiego, że nie ma ludzi nieomylnych a ode mnie nikt nie oczekuje, że będę wiedziała wszystko to jednak nie mogę wtedy pozbyć się pewnego poczucia winy.





Komentarze

Popularne posty